– W centrum jest bohaterka, silna i zbuntowana, której uosobieniem jest Cara Delevingne – mówi Sonia.
Tradycje Balmain sięgają lat 40. XX wieku, ale estetyka luksusowego domu mody kojarzy się dziś raczej z przepychem z teledysku Kanye Westa, niż z dawnym wyrafinowaniem. Trzy lata temu w klipie wyreżyserowanym przez Stevena Kleina pojawili się Kim Kardashian, Sia, Frank Ocean i Caroline Shaw, czyli stylowy tłum, określany mianem Balmain Army. Estetyka filmu najlepiej ucieleśnia aspiracje Oliviera Rousteinga, 33-letniego dyrektora kreatywnego. Chce on bowiem stworzyć ubranie, którego energia porwie pokolenie jego rówieśników. Ludzi, którzy jak mówi dosadnie Rousteing, „żyją swoim własnym życiem”
W nowej kampanii, która trafiła wczoraj do sieci, pojawia się Cara Delevingne. Modelka, ale przede wszystkim osobowość. Dziewczyna, która u szczytu sławy zdecydowała się porzucić wybieg na rzecz planu filmowego, a potem napisała książkę dla nastolatków. Wykorzystała też swoją popularność, żeby kosztem prywatności, mówić o prawach środowiska LGBT+, a biorąc udział w kampaniach społecznych, walczyła o zagrożone gatunki zwierząt.
Teraz Cara została zaproszona do projektu „The Choice”. W trzech krótkich filmach, które możemy oglądać na stronie marki, wciela się w trzy różne bohaterki. Każda ma inną osobowość i atrybut w postaci torebki (oczywiście z nowej kolekcji). Historia z alternatywnymi zakończeniami przebiegnie tak, jak zażyczy sobie tego widz.
– Chodziło o bohaterkę, silną i zbuntowaną, której współcześnie uosobieniem jest Cara. Pokazaliśmy ją w trzech różnych przestrzeniach, które są tajemnicze i nieoczywiste. Jak gdybyśmy zostali wciągnięci na moment do filmu, którego początku ani końca nie znamy. Chodziło o zaintrygowanie historią bardziej niż opowiedzenie jej od początku do końca – wyjaśnia Sonia Szóstak, fotografka, regularnie współpracującą z „Vogue Polska”, odpowiedzialna za zdjęcia w kampanii Balmain.
– Nastrój, filmowość, tajemniczość – ta koncepcja była mi bliska – dodaje Sonia, która studiowała fotografię w słynnej łódzkiej Filmówce. Otwarcie przyznaje, że robiąc zdjęcia, myśli o kadrach opowieści. Chciałaby kiedyś je „poruszyć”, zmieniając aparat na kamerę.
– Cara na planie jest bardzo profesjonalna, skupiona, stara się wczuć w klimat zdjęć – mówi Sonia. – Od lat przyjaźni się z Olivierem, można więc było wyczuć na planie ich bliską relację – dodaje.
Zaloguj się, aby zostawić komentarz.