Powiedzieć o nim „wizjoner” to za mało. Aurelia Zanottę dziś nazwalibyśmy fenomenalnym skautem, odważnym kuratorem, bezbłędnym animatorem środowiska, start-uperem o ponadprzeciętnej intuicji. Udało mu się zbudować firmę, która nie tylko dobrze czytała potrzeby swojej epoki, ale też stała się rezerwuarem postępowego, a z czasem także ikonicznego wzornictwa.
W 1913 roku Marcel Duchamp stworzył jedną z tych prac, które później określał mianem „ready mades”. Odwrócone koło rowerowe na „widelcu” przytwierdzone do pomalowanego na biało kuchennego stołka. – Mógłbym wgapiać się w nie godzinami, tak jak niektórzy w ogień – mówił. Niestety Suzanne Duchamp, porządkując pracownię brata, wyrzuciła ją, nieświadoma, że ma do czynienia ze sztuką. Z kolei jego „Fontanna” – słynny pisuar – uznana w 2004 roku za najbardziej wpływowe dzieło sztuki XX wieku, została usunięta z pierwszej wystawy artysty jako śmieć i kpina. Praca zaginęła. Świat sztuki i publiczność potrzebowały czasu, by zrozumieć fenomen instalacji dada.
Trzydzieści lat później młodzi włoscy projektanci, bracia Achille i Pier Giacomo Castiglioni, postanowili oddać hołd Duchampowi. Wykonali dwa obiekty, które miały otworzyć świat designu na neoawangardę, wnieść do niego ducha prowokacyjnego ruchu Arte Povera, humor dada i ironię pop-artu. Siedzisko Mezzadro i stołek Sella nawiązywały do dzieł Duchampa i były nie mniej szokujące niż pierwowzór francuskiego rzeźbiarza. W Mezzadro czerwone siodełko traktora bracia osadzili na chromowanym trzpieniu wygiętym jak kusza i zakończonym łódkowatym podnóżkiem z giętego drewna bukowego. Był totalną projektową brawurą. W Selli czarne siodełko roweru wyścigowego umocowali na różowej (niczym koszulki zwycięzców wyścigu Giro d’Italia) kolumnie wprawionej w półkolistą żeliwną podstawę. Pozostawione samo sobie chybotało się, funkcjonalność zapewniało dopiero ciało użytkownika i jego stabilizujące całość nogi, wpisane umownie od początku w konstrukcję. Achille i Pier Giacomo Castiglioni mieli więcej szczęścia niż Duchamp. Spotkali na swojej drodze Aurelia Zanottę, który postanowił pokazać ich prace całemu światu. Włoski przedsiębiorca wprowadził oba obiekty do produkcji, a potem do szerokiego obiegu. Kilkanaście lat później zostały okrzyknięte ikonami designu.
Przede wszystkim kultura
W internetowych czeluściach można znaleźć zaledwie kilka portretów Aurelia Zanotty. Na przykład kadr z 1968 roku, na którym ubrany w wełniany garnitur i skarpetki w miodowym kolorze uśmiechnięty Włoch siedzi rozpostarty w nietypowym fotelu-worku. To część kampanii reklamowej jednego z klasyków i bestsellerów Zanotty – siedziska Sacco.
Cały tekst znajdziecie w najnowszym wydaniu magazynu „Vogue Polska Living”. Do kupienia w salonach prasowych i online z wygodną dostawą do domu.
Zaloguj się, aby zostawić komentarz.