Tak jak levisy 501 i koszulki w paski, grzywki najlepiej wyglądają we francuskim wydaniu. Czyżby sekret tkwił w je ne sais quoi? Na fali popularności trzeciego sezonu „Emily w Paryżu”, pytamy trzy paryskie it girls o ich sposoby na grzywkę.
Prosta grzywka Jane Birkin
Wyraziste kości policzkowe, wachlarz rzęs i bujna grzywka w odcieniu kasztanowego brązu – nic dziwnego, że modelka Louise Follain jest porównywana do Jane Birkin. Śladem ikony lat 70. XX wieku grzywkę stylizuje samodzielnie, przycinając jej końcówki, gdy zaczynają wychodzić poza linię brwi. – Nie zawsze jest idealnie – mówi. I w tym tkwi sekret.
Kurtynowa grzywka Brigitte Bardot
Zwolenniczką niedoskonałości jest również Sabina Socol. Niczym Brigitte Bardot dzieli grzywkę na dwie partie, które symetrycznie wywija na zewnątrz, by okalały twarz. W takiej wersji dobrze komponuje się z opaską na włosy i wysokim kucykiem. Socol mówi, że taka fryzura pozwala ukryć niedoskonałości skóry. – Fryzura koncentruje na sobie całą uwagę – śmieje się. – Po francusku można by to nazwać cache misère. W przełożeniu na polski – tymczasowe zażegnanie kryzysu. W dodatku szykowne.
Objętość Françoise Hardy
Modelce Mélodie Vaxelaire zależy przede wszystkim na podkreśleniu naturalnie kręconej fryzury. Wbrew przekonaniu, że taki gatunek włosów wymaga szczególnej pielęgnacji, Mélodie z łatwością uzyskuje dodatkową objętość, niczym jej idolka Françoise Hardy. – Grzywka sprawia, że wyglądam, jakbym już stylizowała fryzurę, choć wcale tak nie jest – mówi. Włosy podcina co dwa miesiące.
Artykuł ukazał się oryginalnie na Vogue.co.uk
Zaloguj się, aby zostawić komentarz.