W tej chwili najbardziej inspirują mnie samotność, cisza, niebo. Mówię sobie: pracuj dalej, bez względu na to, co się stanie – mówi fotografka Vasilina Vrublevska. Rysowniczka Alevtina Kakhidze kreśli dotkliwe realia: brak stabilnego internetu i papieru do rysowania. Jak dodaje, od wybuchu wojny 24 lutego zużyła wszystkie zapasy, jakie miała w pracowni. Przedstawiamy sylwetki artystek z Ukrainy, których prace ukazały się w kwietniowym numerze „Vogue Polska”.
Vasilina Vrublevska: Samotność, cisza, niebo
Powiedziałabym, że sztuka daje mi nadzieję, sprawia, że nie mogę przestać „szukać” – i nie mam na myśli sięgania po gotowe odpowiedzi. Dzięki tworzeniu mogę lepiej zrozumieć i poczuć, co mi się przydarza. Jednym z najważniejszych wątków jest więc dla mnie temat ludzkiej psychiki. Przed kilkoma miesiącami zaczęłam pracować nad projektem „Golden Rose”, opowiada o teatrze w szpitalu psychiatrycznym w Kijowie
Dużym wyzwaniem w pracy jest dla mnie czas, kiedy czekam na wywołanie filmu. Żyję w oczekiwaniu na efekt. Najbardziej budujące są za to chwile, kiedy wydaje mi się, że coś działa. To się dzieje zwykle podczas postprodukcji zdjęć, kiedy składam sesję, nawet jeśli finalnie zostawię tylko jedną fotografię. W tej chwili najbardziej inspirują mnie samotność, cisza, niebo. Mówię sobie: pracuj dalej, bez względu na to, co się stanie. Ukraina jest ważnym bohaterem moich prac, to tu realizuję swoje projekty i jest to świadomy wybór. W Ukrainie można znaleźć coś, co w innych częściach świata się nie uchowało.
Alevtina Kakhidze: Sztuka jako walka, nie ucieczka
Rysowanie daje mi trochę radości i pozwala inaczej spojrzeć na rzeczywistość. Mój kraj, który jest w stanie wojny już od ośmiu lat, bardzo mocno wpłynął na to, co robię. Ukraina zawsze była obecna w moich pracach.
Tematy, które najczęściej poruszam, to rośliny, przedmioty i relacje między ludźmi. A gdybym najkrócej miała opisać swoją pracę, powiedziałabym, że to obraz, tekst i coś pomiędzy. Największym bodźcem do rozwoju jest krytyczne spojrzenie na pracę. Ambicja, żeby być lepszą, działa na mnie znacznie bardziej niż sukces.
Teraz największym problemem jest brak stabilnego internetu i papieru do rysowania. Zużyłam wszystkie zapasy, które miałam w pracowni w momencie wybuchu wojny, 24 lutego. Zresztą od tego czasu zdążyłam już opuścić to miejsce. Tworzenie stało się dla mnie walką, terapią i dialogiem, ale nie ucieczką
Prace pozostałych twórców z Ukrainy, których zaprosiliśmy do współpracy, znajdziesz w kwietniowym numerze „Vogue Polska”. Do kupienia w salonach prasowych i online.
Zaloguj się, aby zostawić komentarz.