Tokofobia, czyli paniczny lęk przed ciążą i porodem, paraliżuje kobiety

Surowe prawo antyaborcyjne w Polsce, rządy Trumpa w Stanach. Czy polityka sprzyja tokofobii? Na czym polega paniczny strach przed ciążą i porodem? Jak sobie z nim radzić?
Kiedy widzę kobietę w ciąży, raczej odwracam wzrok. Nie mam też ochoty dotykać jej brzucha, by poczuć ruchy dziecka. Myśl o tym, że miałabym w sobie płód, napawa mnie lękiem, o porodzie już nawet nie wspominając. Wiele razy w życiu robiłam test ciążowy, a czekanie na wynik było najgorszymi minutami w moim życiu. Bywało, że robiłam taki test nawet wtedy, gdy nie było szans, bym była w ciąży. Wystarczyło, że spóźniał mi się okres. Zgadnijcie, jakie są moje najgorsze senne koszmary. Oczywiście te, w których cudem okazuje się, że jestem w ciąży i za chwilę mam rodzić. Zawsze budzę się zlana potem i nie mogę z powrotem zasnąć. Wprawdzie nie diagnozowałam się pod kątem tokofobii, ale moje lęki wpisują się w jej objawy.
Czym jest tokofobia, czyli patologiczny lęk przed porodem
Tokofobia (tokos, z greckiego poród, phobos – strach, lęk) to przede wszystkim patologiczny strach przed porodem, który uznawany jest za jedno z zaburzeń lękowych, choć wciąż brakuje konkretnych kryteriów diagnostycznych potrzebnych do zdefiniowania tego zjawiska. Tymczasem w literaturze medycznej tego typu zjawiska opisywane są już od końca XIX wieku. Zaczęto o nim mówić więcej dopiero na początku XX wieku dzięki dr Kristinie Hofberg. Okazało się, że jest ono dość powszechne i dotyczy od 5 do 40 proc. kobiet na świecie. Hofberg wyróżniła tokofobię pierwotną, która jest lękiem przed porodem występującym u osób, które jeszcze nie rodziły, zwykle nawet jeszcze nie zaszły w ciążę. Jest też tokofobia wtórna, której powodem jest traumatyczny poród lub inne trudne okołociążowe doświadczenie.
Obcy we mnie i śmiercionośny poród, czyli objawy tokofobii
Wydaje się normalne, że przyszłe mamy zwykle martwią się przebiegiem ciąży i porodu, bólem, jaki mu towarzyszy. Nie powstrzymuje to ich jednak przed zajściem w ciążę i zwykle zaczynają myśleć o tym więcej bliżej rozwiązania. Tokofobia to skrajna forma lęku, która może się wiązać z zaburzeniami snu czy atakami paniki. Bywa więc uzasadnieniem dla cięcia cesarskiego, jeśli dotyczy ona osoby w ciąży. Nie dla wszystkich jest to jednak rozwiązanie uspokajające. Strach przed porodem może wiązać się z przekonaniem, że jego jakakolwiek forma doprowadzi nas do śmierci czy powikłań. Nie pomaga też kompulsywne czytanie o porodach, które ma być uspokajające, a powoduje jeszcze większą panikę i rozbudza wyobraźnię.
Przyczyny tokofobii pierwotnej
Wśród przyczyn tokofobii wymienia się traumy seksualne z przeszłości, zaburzenia odżywiania czy te związane z obrazem własnego ciała. Tokofobia towarzyszy często innym zaburzeniom lękowym. Pojawia się również u osób, u których występuje depresja, dotyka osobowości neurotycznych.
Czy współczesny świat sprzyja występowaniu tokofobii?
Nie bez znaczenia dla występowania tokofobii są przekazy o ciężkich porodach, które słyszymy. Nie trudno dziś o to, coraz więcej w mediach mówi się o przemocy na porodówkach, złej opiece okołoporodowej. Dramatyczne porody oglądamy też w filmach dokumentalnych i fabularnych. Mamy też masę horrorów (tzw. pregnancy/maternal horrors), które bazują na lęku przed ciążą oraz porodem i je potęgują.
Na moją wyobraźnię i lęk przed ciążą czy porodem podziałały na pewno częste opowieści mojej mamy, jak traumatyczny był jej poród. Nie bez znaczenia było obejrzenie filmu sci-fi „Żona astronauty”, nad którą kontrolę przejmują płody bliźniąt o kosmicznej proweniencji. Nie pomogły też lektury poświęcone temu, jak w Polsce traktuje się kobiety w ciąży i nie szanuje ich praw, w tym i tak skrajnie surowego prawa do aborcji. Jeszcze jako nastolatkę poruszyła mnie sprawa Alicji Tysiąc i wielu innych kobiet, którym w naszym kraju odmówiono terminacji ciąży, choć się do niej kwalifikowały. Do tego brak edukacji seksualnej i powszechna wśród moich rówieśniczek panika przed niechcianą młodocianą ciążą i związaną z nią stygmatyzacją.
Obecnie w Polsce wciąż nie jest lepiej. Edukację seksualną prowadzą fundacje, wciąż nie mamy w systemie powszechnej edukacji rzetelnego i obowiązkowego przedmiotu poświęconego seksualności, który pomógłby młodym ludziom uporać się z ich lękami. Dodajmy zaostrzanie prawa antyaborcyjnego przez poprzednią ekipę rządzącą i bierność obecnej, by coś w tym zakresie zmienić. A wszystko to w świetle kolejnych śmierci ciężarnych, które okazywały się mniej ważne niż płód niemający szans na przeżycie. Pogarszanie dostępu do antykoncepcji i przerywania ciąży ma miejsce nie tylko w Polsce, lecz także na świecie, ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Sprzyja to rozwojowi lęku przed ciążą i porodem, przez co wiele kobiet rezygnuje dziś z macierzyństwa. U części z nich występuje tokofobia.
Jak sobie radzić z tokofobią?
Paniczny strach przed porodem może powodować, że unikamy zajścia w ciążę (osoby z takimi zaburzeniami stosują często podwójną antykoncepcję – np. środki hormonalne plus prezerwatywy), nawet jeśli chcielibyśmy mieć dzieci. Może być wręcz głównym czynnikiem wpływającym na rezygnację z macierzyństwa. Sprzyja też wykształceniu się depresji poporodowej. Jeśli podejrzewamy, że tokofobia może nas dotyczyć, najlepiej skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, zwłaszcza jeśli chcemy mieć dzieci lub kiedy patologiczny lęk sprawia, że dostajemy ataku paniki na widok kobiety w ciąży czy rezygnujemy z intymności z obawy przed ciążą.
Zaloguj się, aby zostawić komentarz.